Jak schudnąć po ciąży? Opowiem w skrócie o mojej przemianie.

Posted on

Cześć Kochani!

Witam się z Wami po mojej długiej nieobecności, część z Was dopytywała się kiedy w końcu opowiem swoją historię związaną z powrotem do formy. Nie ukrywam, że macierzyństwo trochę, a nawet bardzo zmienia podejście do wielu spraw. Czasu było znacznie mniej, jednak chcę w tym roku wrócić z większą energią! Jedno z moich postanowień noworocznych, to więcej pisać. Kolejne postanowienie związane jest z pracą nad samą sobą, dlatego ten post dotyczyć będzie właśnie mnie, a dokładnie mojej przemiany. Przedstawię Wam w jaki sposób osiągnęłam swój sukces, być może i Tobie się uda 😉

Moja waga zawsze była w ,,normie”

Może zacznę od początku, że nie miewałam nigdy nadwagi czy innych problemów związanych z wagą (max ważyłam 60kg i wtedy było mega dużo cellulitu). Oczywiście tutaj mam na myśli lata dziecięce, nastoletnie itp. Miałam jeden okres w swoim życiu, że trochę zatraciłam się w dążeniu do idealnej sylwetki, gdy byłam jeszcze nastolatką. Przy wzroście wtedy 165 cm ważyłam niecałe 44/45 kg. Generalnie wyglądałam jak chodzące kości, bo lepiej tego nie jestem w stanie ująć. Teraz wiem, że nie było to ani zdrowe ani kobiece. Wróciłam do swojej wagi po zmianie otoczenia i wyjeździe na studia. Ważyłam tak w okolicach 54-55 kg. Niestety nastał taki czas w moim życiu, w którym zauważyłam, że pomimo ćwiczeń na siłowni i diety nie mogę nic zrzucić, wyrzeźbić się czy lepiej wyglądać. Po badaniach okazało się, że mam niedoczynność tarczycy oraz Hashimoto. Dlatego moje starania szły na marne, bo miałam źle dobraną dietę i złe nawyki. Często zatrzymywała mi się woda w organizmie, zaczęły wypadać włosy, czułam lęki i niepokój. Gdy dobrana została dawka leków i wdrożyłam zdrowe nawyki żywieniowe, poprawiło się moje samopoczucie i waga już tak bardzo nie skakała.

Chcę być ,,idealna”

Tak, może to zabrzmi egoistycznie, ale chce być dla SIEBIE idealna. Nie chcę wpasowywać się w obecne trendy jeśli chodzi o wygląd, chcę być motywacją sama dla siebie. Mam świadomość jakie są moje atuty, a marzenie o płaskim wyrzeźbionym brzuchu chodzi za mną od dawna. Wygląd przekłada się u mnie na moje ogólne samopoczucie i podejrzewam, że 90% czytających mnie tutaj osób też ma takie podejście. Jedne osoby mówią o tym otwarcie, inne skrywają gdzieś te swoje ,,małe marzenia”. Oczywiście, rodzina i zdrowie to dla mnie nr 1! Zdrowie, a dokładnie problemy związane z tarczycą stale mi towarzyszą, dlatego tak ważne są dla mnie badania, dieta i dobrze dobrane leki. Był taki moment w moim życiu związany z wykryciem choroby, gdzie zastanawiałam się, jak zmieni się moje ciało podczas ciąży i czy w ogóle będzie szansa zostać mamą. Jeszcze długo przed staniem się brzuchatką, chciałam urodzić naturalnie, bałam się tej blizny po cesarskim cięciu, bałam się o rozstępy i cellulit. Różę urodziłam naturalnie, chociaż była wcześniakiem. Jednak, gdy już nosi się dziecko pod sercem o takich sprawach szybko się zapomina, całą uwagę skupiasz na zdrowiu tego maleństwa. Musiałam sama tego doświadczyć, żeby teraz z dumą o tym mówić. Ciąża wiele wybacza, te nadprogramowe kilogramy, rozstępy czy cellulit, to nie jest w tej chwili najważniejsze. Najważniejsze, to zdrowie dziecka i bezgraniczna miłość.

Ile przytyłam w ciąży?

Otwarcie będę Wam mówić, ile przytyłam do 34 tygodnia swojej ciąży. Przed ważyłam 54 kilogramy, na początku ciąży przez brak apetytu spadło mi z 1,5 kilograma. W drugim trymestrze zaczęłam intensywnie przybierać, a o trzecim już strach mówić. Generalnie przybrałam coś w okolicach 16 kg ( nie było wagi na porodówce haha). Po urodzeniu w ten sam dzień już dużo kg zleciało, chyba nawet 8 a do wyjścia już 10 kilogramów. W sumie miałam tych nadprogramowych jeszcze sporo do zgubienia, ale na razie skupiałam się na ogarnięciu nowej sytuacji, a konkretnie bycie mamą 🙂 Gdy wszystko już się unormowało, mówię tutaj o zajmowaniu się Różą i sprawy związane z tarczycą, weszłam na wagę i niestety zamiast kilogramów w dół, to ja znów zaczęłam przybierać. Nie ukrywam, że w tym czasie pozwalałam sobie na słodkie, kawkę z mlekiem czy tłuste potrawy. U mnie pojawił się kryzys w okolicach 6 miesiąca po porodzie. Zaczęłam puchnąć i byłam zła na siebie, że tak źle wyglądam.

Moja przygoda z Revitadiet

Przy tym całym kryzysie trafiłam na portal online – REVITADIET , na którym mogłam dostosować dietę do swoich potrzeb. Co istostne lekarza i dietetyka miałam na miejscu, bo siedziba znajduje się w mojej okolicy.  Byłam w tak kiepskim humorze, zrezygnowana… dlatego stwierdziłam, że wypróbuję dietę, w końcu nie mam nic do stracenia (tzn. mam zbędne kilogramy ;). Nie sądziłam, że w trzy miesiące mogę miec super efekty. Wypełniłam ankietę, określiłam swój cel i już czekałam na dalsze wskazówki. Oczywiście, ja tutaj w skrócie opisuje jak to wszystko przebiegało. Ta cała przemiana to proces i walka ze swoimi słabościami. Na stronie Revitadiet mogłam zalogować się do swojego profilu, śledzić swoje wyniki, przeglądać dietę i co dla mnie dość istotne drukować swoją listę zakupów. Od razu powiem, nie było liczenia kalorii, posiłki były proste w przygotowaniu i bardzo smaczne. Przekonałam się podczas tej diety do wielu dań, których wcześniej nie jadłam. Plan żywieniowy miałam ustalany nowy po 4 tygodniach. Mogłam korzystać z porad lekarza oraz dietetyka. Z czasem, gdy wdrożyłam się w dietę, to zamieniałam sobie posiłki, tak aby dopasować go do mojego rytmu dnia. Świetną sprawą na stronie Revitadiet to przepisy i zdjęcia konkretnych potraw, bardzo ułatwia to przyrządzanie posiłków. Przyznam szczerze, że nawet nie wiedziałam kiedy minęły mi te 3 miesiące, a po całej diecie czekał na mnie upragniony urlop w Turcji 🙂

Efekty

Po pierwszych dwóch tygodniach diety czułam się tak źle, mój organizm dawał mi znać, że właśnie się oczyszcza. Strasznie spuchłam i byłam wysypana na twarzy. Byłam też zła na cały świat, że muszę sobie odmawiać słodkiego i różnych przekąsek. Wtedy był okres wakacyjny i na każdym kroku tyle przyjemności plus jeszcze jakieś wyjazdy. Nie będę Was tutaj oszukiwać, kilka razy zjadłam coś ,,zakaznego”, to była oznaka mojej słabości. Na pierwsze efekty nie musiałam długo czekać, zauważyłam je już po niecałym miesiącu. Było mniej wody w organizmie, lepsze samopoczucie i mniej centymetrów w obwodzie. To mnie dodatkowo zmotywowało do dalszej pracy nad sobą. Chciałam stracić niewiele, bo tylko i aż 4 kg, a straciłam znacznie więcej (nie mówię tutaj o kilogramach) i to głównie centymetry w obwodach. Byłam bardzo zaskoczona i zadowolona, że zleciało mi sporo z nóg i brzucha. W październiku zakończyłam swoją przygodę z dietą i.. .moja waga do teraz jest bez większych zmian. Oczywiście czasem wahania wagowe są, ale to zawsze ten jeden jedyny kilogram 🙂 Poniżej zdjęcie dla porównania, jak przez 2 miesiące zmieniło się moje ciało.

Aktualnie moja waga to 52,5 kg, z nią czuję się najlepiej 😉 Staram się jeść zdrowo, ale jeśli jest jakaś okazja, to nie odmawiam sobie przyjemności. Jestem mega dumna z tego, że przetrwałam ten ciężki dla mnie czas i cieszę się lepszą wersją siebie. Do mojego sukcesu na pewno przyczyniło się też karmienie piersią, endermologia i długie spacery z wózkiem. Nie ćwiczyłam w tym okresie i nadal w sumie jeszcze nie planuję powrotu na siłownię – Róża zapewnia mi dużo aktywności w ciągu dnia 😉

Kochani, możecie zawsze zawalczyć o lepszą wersje siebie. Akceptując swój wygląd, stajesz się pewniejsza/y i bardziej odważna/y. Jestem bardzo dumna ze swojej przemiany, determinacji i czuję się teraz spełniona jako mama i kobieta (idealna, dla mnie oczywiście). Buziaki i trzymam kciuki za te osoby, które właśnie walczą ze swoimi słabościami! ;*

***

Kilka zdjęć ode mnie. Dla mnie bardzo motywujących, może i dla Was będę małą inspiracją, że po ciąży można lepiej wyglądać niż przed 😉

Miesiąc po porodzie vs. 8,5 miesiąca po porodzie

02.08.19 vs. 23.09.19

27 urodziny ( 10 miesięcy po porodzie) vs 26 urodziny ( ok. 7 msc ciąży)

Wakacje 2015…kiedyś zdjęcie schowane dla siebie, teraz z dumą je pokazuję. Ciało i sylwetka po ciąży znacznie mi się podoba 😉

bol wyspa

  • Share

3 Comments

  1. Kate says:

    Czy polecasz zakup tej diety?

    1. subie.mum says:

      Tak, mi bardzo pomogła i znam osoby, które też skorzystały z tej diety z powodzeniem 🙂

  2. Karolina Sikora says:

    Brawo Ty! Ja po ciąży niby wyglądam okej ale nigdy nie jest tak dobrze żeby nie można było wyglądać lepiej 🤩 od świąt nie pije soków bo to moja ogromna słabość i przestałam jeść słodycze.. Oczywiście miałam dni kiedy jadłam kawałek torta, nawet podwójny haha 🙈 ale dziś mam 1 ćwiczenia za sobą ustaliłam sobie miesięczne wyzwanie i zobaczymy co będzie za miesiąc. Nasze małe iskierki to chyba nasze największe motywacje ❤️

Pozostaw odpowiedź Kate Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.