Wesele z niemowlakiem czy bez?

Posted on

Cześć!

Za nami już pierwsze wesele w ,,trójkę”, które odbyło się w ostatni weekend kwietnia.  Cała uroczystość miała miejsce w rodzinnym mieście: ślub kościelny oraz wesele. Mieliśmy mały dylemat, czy zabierać Różę ze sobą, czy nie. Głównie zastanawialiśmy się nad poprawinami, na wesele już wcześniej zaplanowaliśmy, że zostawiamy Różyczkę pod opieką dziadków. U nas sprawa była na tyle prosta, że sama lokalizacja sali weselnej to zaledwie 7 minut autem od mojego domu rodzinnego, także w każdej chwili mogłam podjechać śmiało do domu. Jednak od dawna nigdzie RAZEM z Łukaszem nie wychodziliśmy, te kilka godzin chcieliśmy spędzić tylko we dwoje. Może to z mojej strony egoistyczne podejście, ale uważam, że chociaż raz na jakiś czas zdrowo dla związku jest pobyć tylko razem.

I jak będzie z karmieniem?

Róża cały czas jest głównie na moim pokarmie, przed ukończeniem 4 miesiąca byliśmy u pediatry, żeby dopytać się, czy możemy podać w razie czego modyfikowane mleko. Pediatra poleciła nam mleko, które nie zaburzy laktacji i nie spowoduje problemów brzuszkowych. Oczywiście, zostawiłam odciągnięty swój pokarm oraz trochę zapasu w lodówce. Wiedziałam również, że wesele jest w innym mieście, także przewożenie zapasów zamrożonego mleka nie wchodziło w grę. Róża w dniu wesela miała ukończone już 4 miesiące.

Jeśli karmiona jest butelka z moim pokarmem, to tak średnio zjada 60-90 ml i to całkowicie jej starcza na 2 godzinki. Zostawiłam w lodówce u rodziców swój odciągnięty pokarm na 3 karmienia. Plusem ogromnym u Róży jest to, że jeśli nie ma mnie w pobliżu, to chętnie bierze butle od innych. Gdy podejmowaliśmy próby karmienia jej butlą, jak ja byłam w domu, to nie było opcji, żeby w ogóle zainteresowała się butelką. Podczas wesela miałam cały czas telefon przy sobie i oczywiście laktator, bez niego nie miałabym możliwości normalnie funkcjonować. Cały czas byłam myślami w domu z Różyczką, bo zastanawiałam się, jak sobie radzą dziadkowie z naszą wymagająca Kruszynką. Zerkałam co jakiś czas na komórkę i sama wypisywałem do rodziców , żeby dawali mi znać co z Różą. Dwa dni wcześniej powróciły problemy brzuszkowe i bałam się, że tak samo będzie też w sobotę. Urwaliśmy się z imprezy zaraz po oczepinach, bo chciałam wrócić na nocne karmienie, które jest dla mnie i dla Róży bardzo ważne. Rozbudzenie jej w nocy powoduje chodzenie nieustanne przez 2 godziny… już kilka razy to przerabialiśmy, dlatego nie chcieliśmy męczyć jej i innych domowników. Wróciliśmy do domu, a nasza Kruszynka spała w najlepsze ( po ostatnim karmieniu spała 5,5 godziny). Spała z nami w łóżku, bo chciałam odespać nadmiar wrażeń i dzięki temu spaliśmy sobie razem w trójkę do 8 godziny. Po porannym karmieniu pospała jeszcze do 10tej.

A co z poprawinami ?

Większość rodzin zabiera właśnie dzieci na poprawiny, ja również miałam to w planach. Jednak Róża tak dobrze czuła się z dziadkami, to stwierdziliśmy oboje z mężem, że zostawimy ją w domku na te kilka godzin. W sumie karmiona była przed samym naszym wyjściem i później po małej drzemce dostała butle od babci, niestety nie była chętna i zjadła niewiele. Już na poprawinach byłam spokojniejsza i mogłam jeszcze trochę się odprężyć oraz spędzić czas w miłym towarzystwie. Chociaż martwiłam się, że nie chciała za bardzo spać w dzień. Gdy wróciliśmy z poprawin byłam tak stęskniona i ona też, od razu przytuliam Różyczkę i spokojnie mogłam ją nakarmić.

Róża ma już kilka większych rodzinnych imprez za sobą, bardzo źle znosi dużą ilość osób i hałas. Ciężko ją nakarmić oraz ukołysać do snu. Jest cała przebodźcowana i to później odbija się płaczliwym i marudzącym dniem. Cieszymy się, że ten czas spędziła razem z dziadkami i bardzo im za to dziękujemy. My mieliśmy o tyle dobrze, że wesele i poprawiny były w naszym rodzinnym mieście. Na wyjazdowym weselu, Róża jechałaby z nami i pewnie do pomocy zabralibyśmy wtedy babcię 🙂 Ja jestem zadowolona, że tak postąpiliśmy, bo sama byłam po 2 dniach zmęczona głośną muzyką. Róża i dziadkowie mogli nacieszyć się sobą, a my razem z mężem spędzić czas we dwoje.

Jeszcze raz wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia N&M !!

  • Share

2 Comments

  1. Elss says:

    Moim zdaniem to wcale nie jest egoistyczne, a rodzice też powinni mieć chwile dla siebie. Na moim weselu też kilka par pojawiło się bez pociech, a dwie mamy z noworodkami miały pokoje dla niań z maluszkami także spokojnie mogły się bawić z przerwami na karmienie ;)) jeżeli można pociechy zostawić w dobrych rękach to super !

    1. subie.mum says:

      Takie rozwiązanie z nianią to super opcja na spokojne wesele 😉

Leave a comment

Your email address will not be published.