Nasza codzienność

Posted on

Hej kochani,

Teraz czas na opisanie tej naszej codzienności oraz o tym, jak ja sobie z tym radzę. Na początku muszę też przeprosić Was, że jest tu mnie wciąż bardzo mało, ale Róża tak absorbuje mój czas, że w sumie chodzę spać jak tylko ona zaśnie. Powiem tak, nie jest nadal tak kolorowo jakbym tego chciała, ale jest LEPIEJ! Tutaj oczywiście mowa o nastrojach i ciężkim charakterku naszej Różyczki. Śmiało mogę napisać, że już mamy w jakiś sposób wyrobiony nasz tryb dnia oraz nocy. Jeśli chodzi o pory karmienia Różyczki, to jest to jak loteria, karmimy się teraz na żądanie. Nadal Mała jest na moim pokarmie i już na liczniku przekroczyliśmy 5 kilogramów. Wprowadzenie takiego stałego rytmu dnia bardzo ułatwia nam wspólne funkcjonowanie. Pytacie się mnie, jak wyglądają nasze nocki i co ile budzi się Róża. Jak już bardzo jest zmęczona, to zasypia w okolicach 21-22 i budzi się koło północy na karmienie. Następnie po 2 i ok. 6, także nie jest tak źle, a ja jestem mimo wszystko wyspana.

Jak to robię, że mam czas dla siebie?

To pytanie zadaje mi wiele osób: ,,Przecież jesteś matką małego dziecka, a masz czas dobrze wyglądać”. Ha! Powiem Wam więcej, mam czas pojechać do kosmetyczki, fryzjera i na masaż. Mój ,,sekret” tkwi w miarę dobrej organizacji swojego dnia. Mówię tutaj w miarę, bo uważam, że ostatnio idę trochę na łatwiznę i w sumie gdybym się przyłożyła i mniej czasu spędzała na telefonie, to moja organizacja czasu byłaby jeszcze lepsza 🙂 To, że mam ten czas dla siebie, to też zasługa mojego męża. Mamy mniej więcej taki układ: gdy mąż wraca z pracy zajmuje się Różyczką, a ja mogę ogarnąć dom, zrobić coś do jedzenia czy pojechać na miasto. Nasze wieczory powoli zaczynają być spokojne, dlatego też musimy wspólnie przeorganizować nasz czas na wykorzystanie wolnego wieczoru tylko we dwoje. Do trzeciego miesiąca Mała miała straszne problemy i tutaj nie wiem, czy to były te słynne kolki, czy raczej niedojrzałość układu nerwowego. Naprawdę minęły te trzy długo wyczekiwane miesiące i nasze dziecko nagle się odmieniło. Pojawił się uśmiech, zainteresowanie otoczeniem i znów polubiła się na nowo z gondolą. Oczywiście drzemka na spacerze w wózku tylko na brzuszku, ale już nie ma tego histerycznego płaczu na początku. Może ja też zmieniłam podejście do tego wszystkiego, wcześniej nasze próby wychodzenia kończyły się na włożeniu Róży do wózka. Były dni, gdzie siedziałam w domu, bo wiedziałam co mnie czeka, jak tylko wsadzę ją do wózka. Z każdym dniem nabieram do tego wszystkiego dystansu i jest mi o wiele lepiej. W sumie to o każdej porze mogę wybrać się z nią na spacer. Teraz nawet spokojnie jest w stanie poleżeć na plecach w wózku, a przy dobrym dniu nawet zdarzy się jej mała drzemka.

Podróż samochodem

Uwielbiamy podróżować i przede wszystkim jeździć autem. Jesteśmy przecież fanami motoryzacji. Byliśmy przekonani, że Róża pokocha jazdę autem, tak jak my… jednak szybko przekonaliśmy się, że jest zupełnie inaczej. Za nami już pierwsza dłuższa podróż do rodzinnego miasta – 115 km, niby odległość niewielka, ale my mieliśmy spore obawy jak Róża zniesie trasę w aucie. Do tej pory, większość wyjazdów do lekarza kończyła się nieustannym krzykiem w aucie i histerią. Dlatego też ograniczaliśmy się do jakichkolwiek wspólnych wyjazdów. Jednak Młoda zaskoczyła nas bardzo pozytywnie! Przespała całą naszą podróż do i z Głogowa, a ja podczas jazdy mogłam trochę odpocząć. Cały czas trzymałam jednak jej smoczek w buzi i rączkę, to i tak możemy mówić o małym sukcesie. Myślę, że nasz wyjazd i spokojna podróż pozwoli nam teraz na wspólne wyjazdy oraz wypady do restauracji i na zakupy.

Z każdym dniem potrzebuje nas coraz mniej

Do 3 miesiąca była dzieckiem wymagającym ciągłej uwagi i tylko spokój znajdowała w naszych ramionach. Teraz interesuje ją wszystko, co znajduje się wokół niej. Lubi poleżeć na macie i oglądać zabawki, przeglądać się w lusterku oraz ćwiczyć. Teraz nawet zasypia podczas zabawy, gdy tylko przekręcę ją na brzuszek. Róża nadal śpi tylko na brzuszku i nawet podczas małej histerii odłożenie jej do łóżeczka w ten sposób, pozwala wyciszyć się jej i samodzielnie zasnąć. Jeśli chodzi o taką receptę na jej samodzielne zasypianie, to jako matka widzę po niej, że ma zmęczone oczy i zaczyna marudzić. Wtedy w odpowiednim momencie, gdy ją odłożę do łóżeczka to od razu zasypia. Jeszcze przed snem po kąpieli potrzebuje trochę naszej uwagi i przytulenia do tatusia. Jeśli nie zaśnie w przeciągu 15 minut, układamy ją na matę i wtedy zajmuje się zabawkami aż do zmęczenia. Przed nocą zasypia tak naprawdę podczas karmienia i wówczas przekładam ją do dostawki w naszej sypialni. Od kilku dni wieczorami pojawiły się problemy brzuszkowe, z którymi walczymy z dobre dwie godzinki. Mam nadzieję, że to tylko przejściowy stan i tak jak szybko przyszło, tak szybko przejdzie.

Każdy musi nauczyć się swojego dziecka, ja nadal sie uczę jej zachowań i codziennie mnie zaskakuje. Niektóre dni są bardzo zbliżone do poprzednich, a zdażają się takie dni, gdzie nie poznaję własnego dziecka. W tym wszystkim nie mam złotego środka, ale cieszę się, że w jakiś sposób ,,ogarniam” już to macierzyństwo (mam na myśli tylko jego początek). Wiele jeszcze przede mną i przed nami! Jestem bardzo szczęśliwa, że mamy siebie i razem z mężem możemy spełniać się w roli rodziców Różyczki. Buziaaaaczki !!

  • Share

2 Comments

  1. Agata says:

    Dziękuje za ten wpis, bardzo mi pomógł 😉 aktualnie jestem na bardzo ciężkim etapie z moją córcią, która skończyła 3 miesiące. Nie chce wychodzić na spacery, nie chce jeździć autem, zasypianie tylko na rękach i ciężko odłożyć. Do tego problemy z brzuszkiem wciąż trwają. Ale czytając Twój wpis, mam nadzieję na poprawę 🙂 poza tym fajnie, że są mamy, które opowiadają też o ciemniejszych stronach macierzyństwa.

    1. subie.mum says:

      Tak, nawet po 4 miesiącu nie jest łatwo. Jednak wciąż czekam na LEPSZE dni 😉 Wytrwłości życzę 😉

Leave a comment

Your email address will not be published.