Dowiedziałam się, że zostanę mamą w Dzień Mamy

Posted on

25 maja piątkowe popołudnie…zmęczona po całym tygodniu bardzo wczesnego wstawania i podróży do pracy, usiadłam do stołu, otworzyłam butelkę białego wina i napiłam się. Bardzo szybko zaszumiało mi w głowie po wypiciu jednej lampki, ale stwierdziłam, że należy mi się chwila relaksu po całym tygodniu, a zmęczenie potęguje to uczucie. Nagle przypomniałam sobie, że powinnam już na dniach dostać miesiączki, a nadal jej nie mam. Nic nie mówiąc Łukaszowi, pobiegłam na górę do łazienki zrobić test ciążowy. Zrobiłam pierwszy test i odłożyłam na wannę – bo od razu pojawiła się tylko jedna kreska. Pokręciłam się chwilę po łazience i w momencie wyrzucania testu do śmietnika zobaczyłam bladziutką druga kreskę. Sięgnęłam szybko po następny test ciążowy, ale tym razem z innej firmy. Pierwsza kreska pojawiła się od razu, kolejna znów była bladziutka. Kurczę zrobiłam 2 testy i na każdym są 2 kreski?? To oznacza, że jestem w ciąży ?! A może te bladziutkie kreski nic nie znaczą… Sięgnęłam po telefon, zaczęłam szperać w Internecie o testach ciążowych, o tym jak ma ,,wyglądać” ta druga kreska. Dziewczyny wstawiały zdjęcia jeszcze jaśniejszych kresek niż moje. To musi być prawda! Wiarygodność testów ciążowych to przecież 95-99% na wykrycie ciąży w jej wczesnym etapie. Zawołałam na górę męża i pokazałam mu 2 testy, które zrobiłam: ,,Kotek, chyba jestem w ciąży”. Nie docierała do niego, jak i do mnie ta informacja – przyjęliśmy ją ze spokojem. Od razu ,,wytrzeźwiałam” po tej lampce wina …do dzisiaj pamiętam jego smak. Mogę śmiało powiedzieć, że był to raczej szok i zaskoczenie, że mogło udać się tak wcześnie.

Niedoczynność tarczycy i Hashimoto a zajście w ciąże

Zaskoczenie, że mogę, a raczej, że jestem w ciąży – bo przecież testy o czymś muszą znaczyć, było z powodu mojej niedoczynności tarczycy i Hashimoto. Rok 2016, kilka miesięcy przed ślubem musiałam załatwić wszystkie formalności związane z rozpoczęciem nowej pracy…to miały być zwykłe badania. Wyniki były niepokojące i pojawiła się informacja o niezwłocznym zgłoszeniu się do swojego lekarza. Poleciałam szybko z wynikami, lekarz powiedział mi, że muszę przechodzić lub przeszłam jakieś ostre zapalenie. Przecież nie chorowałam od dobrego roku, żadnego przeziębienia itp. Dostałam skierowanie na masę badań, w tym na próby wątrobowe oraz na hormony tarczycy.

Po otrzymaniu wyników, zgodnie z zaleceniem lekarza zapisałam się do endokrynologa. Miałam wykonywane USG tarczycy, na szczęście nie było widocznych żadnych zmian. Endokrynolog na podstawie moich badań przepisał mi dawkę 25 mcg Euthyrox’u, następnie po kilku dniach miałam przyjmować już dawkę 50 mcg. Od tamtego momentu musiałam ,,zaprzyjaźnić się” z wizytami u Endokrynologa, wykonywaniem badań krwi (TSH i FT4) i ogólnie obserwować swój organizm. Dopiero po tych konsultacjach zwróciłam uwagę na to, jakie sygnały wysyłał mój organizm. Informował mnie, że dzieje się coś złego. Chodziłam przemęczona, miałam strasznie przesuszoną skórę, pojawiały się lęki związane z wyjściem z domu, czy jazdą samochodem – ogólnie czułam się taka niespokojna. W dodatku chciałam przed ślubem zadbać o swoją figurę ( chyba jak każda przyszła Panna Młoda). Chodziłam na siłownię, stosowałam dietę, ale nadal moja waga stała w miejscu i w dodatku zatrzymywała mi się woda w organiźmie.

Od tamtego momentu, zaczęłam bardziej zagłębiać się w temat związany z niedoczynnością i natrafiłam na informacje związane z ciążą. Występuje ryzyko wielu powikłań, które obejmują zarówno matkę jak i dziecko. Najbardziej bałam się o swoją przyszłość i możliwość założenia rodziny. W mojej głowie pojawiały się pytania: ,,Czy będę w stanie naturalnie zajść w ciążę?” ,,Jeśli się uda, to czy donoszę ciążę do końca?” Tyle słyszy się o tym, że osoby które mają problemy z tarczycą mogą być niepłodne i że występuje duże ryzyko poronienia.

W swoim otoczeniu znałam osoby, które zmagają się z tarczycą, ale nie zagłębiałam się w ich chorobę, nie wiedziałam z jakimi problemami się zmagają i przez co przechodzą. Dopóki pewien problem osobiście nas nie dotyczy, pozostajemy bierni – tak było też ze mną. Nie sądziłam, że temat związany z tarczycą dotyczyć będzie również mnie.

Naprawdę jestem w ciąży?!

test ciążowy

Jeszcze w piątek napisałam do koleżanek brzuchatek, by dopytać się o ich testy ciążowe i co dalej mam robić? Dziewczyny wysłały mi zdjęcia swoich testów i ich druga kreseczka była również bladziutka. Podpowiedziały mi, że jeśli mam okazję zrobić gdzieś badanie krwi, to żebym pojechała jak najszybciej na kolejny dzień i zrobiła beta hCG, wtedy będę miała 100% pewność. Hormon gonadotropiny kosmówkowej pojawia się chwilę po zapłodnieniu i jego wynik wskazuje, w którym tygodniu ciąży jesteśmy. W sobotę wybierałam się do przychodni na badania tarczycy, więc przy okazji wykonam sobie dodatkowe badanie.  Jeszcze przed snem zaczęłam czytać o normach beta hCG i ogólnie szperać o pierwszych objawach ciąży. Pojawiało się mnóstwo informacji, głównie to brak miesiączki, zmęczenie, mdłości, wymioty czy wrażliwość na zapachy. U mnie wystąpiło w sumie tylko zmęczenie i odrzucenie od kawy. Przez ostatnie 2 tygodnie po pracy musiałam zrobić sobie małą drzemkę, ale to chyba normalne, bo wstawałam codziennie do pracy o 03:50. Takie zmęczenie pojawiało się przecież już u mnie, przed wykryciem niedoczynności tarczycy i myślałam, że może znów tarczyca szaleje i trzeba zrobić badania TSH i FT4. Dodam jeszcze, że moja ulubiona kawa nagle przestala mi smakować i wolałam zrezygnować z jej picia, skoro mi nie odpowiadała.

W sobotę 26 maja udałam się do przychodni pobrać krew do badania. Następnie wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do rodzinnej miejscowości, gdyż oboje z mężem pochodzimy z tego samego miasta. Podczas podróży byłam jakaś taka ,,nieobecna” – stresowałam się. Z jednej strony cieszyłam się, a z drugiej zadawałam sobie mnóstwo pytań. Myśłałam już tylko o ciąży i w głowie zaczęłam układać sobie jakiś plan. Po 2 godzinach dotarliśmy do Głogowa i udaliśmy się na spotkanie z najważniejszymi kobietami w naszym życiu. Spędziliśmy miło czas z moją mamą i mamą Łukasza. Nawet podczas spotkania, rozmyślałam o wynikach moich badań. Chciałam podzielić się tą cudowną informacją z najbliższymi, ale nie mogłam, nie miałam jeszcze 100% potwierdzenia. W ciągu dnia logowałam się kilka razy na portal, ale ciągle nie było informacji. Wieczorem jeszcze raz spróbowałam się zalogować i był…mój wynik beta hCG to 305,40 mlU/ml. Szybko spojrzałam na normy – TAK Magda, jesteś w 4 tygodniu ciąży! Radość moja i Łukasza była bezgraniczna, udało się, będziemy RODZICAMI! Już ze spokojem mogłam poinformować mamuśki oraz rodzinkę, że spodziewamy się dziecka. Jeszcze tego samego dnia chciałam zapisać się do ginekologa, ale zostałam sprowadzona na ziemię. Na wizytę mogę udać się dopiero między 6 a 8 tygodniem ciąży. Zadawałam sobie już tylko pytania: Jak to teraz będzie? Jak zmieni się Nasze życie i czy jestem gotowa na tą całą rewolucję? 🙂

26 maja w Dzień Mamy zostałam mamą, a pod moim serduszkiem rozwijało się już nowe życie. Dlatego taką datę traktuję jako początek mojej ciążowej przygody.

  • Share

24 Comments

  1. Wera says:

    Super Kochana! 🙂

    1. subie.mum says:

      Dziękuję 😘

  2. Wiktoria says:

    Też mam niedoczynność tarczycy. Dowiedziałam się o tym kiedy robiłam sobie badania po poronionej ciąży . Prawdopodobnie przez za wysokie TSH poroniłam ciąże. Bardzo dobrze , że dowiedziałaś się o swojej chorobie dużo wcześniej 🙂
    Ps. Szczęśliwego rozwiązania 💟 My musimy poczekać jeszcze troszkę bo do kwietnia 🙂

    1. subie.mum says:

      Coraz więcej kobiet choruje na niedoczynność tarczycy…Myślę, że właśnie unormowanie jej miało ogromny wpływ na tak szybkie zajście w ciążę 😊 Mam nadzieję, że dotrwam do Nowego Roku, żeby urodzić Maleństwo. Dziękuję i dla Ciebie wszystkiego dobrego !!😘

  3. @mamusiowocoreczkowo says:

    Aż miałam łzy w oczach jak to czytalam.. Pięknie Kochana 🙂

    1. subie.mum says:

      Niezmiernie mi miło 🥰 Myślę, że kolejny post to będzie dopiero wyciskacz łez.

  4. uroki-minorki says:

    Wciągający post 🙂 Naprawdę przyjemnie się go czytało i wyczekuję następnych Twoich wpisów Kochana:) Pewnie jak malutka pojawi się na świecie to będziesz miała mniej tego czasu na bloga, ale to wszystko zrozumiałe, czekać będę cierpliwie na każdy wpis.
    Tak Ciebie obserwuje na Instagramie bo o swojej pierwszej ciąży z kolei dowiedziałam się w tym roku, ale 24 maja (właściwie to mamy identyczny czas rozpoczęcia wspólnej ciążowej przygody). O swojej ciąży dowiedziałam się kilka godzin przed wizytą u mojego Endykronologa 😀 Chciałam skontrolować moją tarczycę i w sumie dobrze, że się do niej wybrałam bo tak to tarczycę mam pod kontrolą cały czas, w końcu pełni ona tak ważną rolę w naszym organizmie, a już nie wspomnę jak ciężko pracuje w czasie ciąży u kobiety….
    Cieszyłam się, płakałam ze szczęścia, nie dowierzałam. Multum emocji 🙂
    Ja zrobiłam 3 testy tego samego dnia bo nie dowierzałam jak Ty + 4 następnego dnia haha, wszystkie mam na pamiątkę 😛 Pobiegłam też do pobliskiego laboratorium wykonać Betę aby mieć 100% pewności za nim powiem o tej wspaniałej nowinie mężowi i naszym rodzicom.
    Co do kawy to miałam identycznie! Coś w tym jest Kochana 😀 Ale dla zdrowia to lepiej, żebyśmy tej kawy tak nie piły 😉

    Naprawdę fajny blog, cieszę się, że masz swój taki pamiętnik, który będzie też super pamiątką!
    Tak jak pisałam – już zyskałaś stałą czytelniczkę:)

    pozdrawiam,
    Natalia

  5. Karolina says:

    Zeszkliły mi się oczy 😍😍

    1. subie.mum says:

      Jest mi ogromnie miło, że wywołałam w Tobie takie emocje 🙂

  6. Inked Natalie says:

    Super wpis, jeju jednak my kobiety powinnysmy słuchać swojego organizmu. Ja podejrzewam, że tez się dowiem o ciąży przy jakimś winku Haha 🙈❤️

    1. subie.mum says:

      Ślicznie dziękuję, tak każdy powinien słuchać swojego organizmu i jednak kontrolne badania są też wskazane 😊 Myślę, że 90% przyszłych mam dowiaduje się w podobnych okolicznościach 😅

  7. Marita says:

    Super historia 😊 łezka w oku się kręci 😪😘 ja kilka dni przed Tobą się dowiedziałam że zostanę mama 🤩

    1. subie.mum says:

      Dziękuję, najlepsze historie pisze nam życie 🙂

  8. Emi Skowronek says:

    Przepięknie ! Napisałaś to tak z duszy! Aż się poryczalam

    1. subie.mum says:

      Kochana dziękuję ! Bardzo miło robi mi się na serduszku czytając takie komentarze 🙂

  9. Paula says:

    Pięknie opisane 🙂 To teraz dużo zdrówka dla Ciebie ^_^

    1. subie.mum says:

      Bardzo dziękuję 🙂

  10. Katrin3991 says:

    Ja też dowiedziałam się 26 maja o ciąży, w tym właśnie dniu zrobiłam test 😉
    Było to zaplanowane, tyle że radość była ostrożna, bo w lutym poroniłam pierwszą ciążę w 7 tygodniu.. Ale teraz mamy 34 tydzień i już jakiś czas otwarcie cieszymy się z oczekiwania na Maluszka 🙂

    1. subie.mum says:

      To również wspominasz taką datę jak ja. Przykro mi, że niestety 1 ciąża skończyła się poronieniem. Jednak od życia dostałaś kolejna nagrodę, którą już niedługo zobaczysz i przytulisz 😘

  11. Ola says:

    Madziu pomysł bloga super, pierwszy wpis wspaniały! 😍 czekam na następne! O tarczycy juz rozmawiałyśmy, ale to ciężki temat 😉 my mamy jeszcze sporo czasu z Kubusiem chociaz ten czas zleci pewnie w mgnieniu oka, trzymamy kciuki za Ciebie i Różyczkę! Dotrwacie dzielnie do końca 😘😘

    1. subie.mum says:

      Olcia, bardzo dziękuję 😊 Tak, temat tarczycy jest ciężki…każdej przyszłej mamie polecam zrobić badania TSH przed planowaniem ciąży, można wielu problemów uniknąć. Ja miałam szybciej zdiagnozowaną i przez to przy stabilnej tarczycy myślę, że się udało! Jeszcze trochę Róża w brzuszku musi poczekać na przyjęcie na świat 😘

  12. Aga91 says:

    Heeej Magda 😊 również mam Hashimoto ale chyba podeszłam do tematu na spokojnie że “jakoś to będzie”. Gdy zaczęliśmy starać się z mężem o dziecko TSH miałam na poziomie 4,6. Zbiłam je w ciągu 2 miesiecy i udało się zajść w ciążę 😊 nawet moja endokrynolog była zadowolona że tak szybko się udało a przecież celowo zastosowała stopniowe zwiększanie dawki aby TSH spadało na spokojnie, bo “co nagle to po diable”. O ciąży również szybko się dowiedzieliśmy 😊 4 tydzień czyli praktycznie najwcześniej jak to możliwe 😊

    A co do niedoczynności tarczycy, w tym też Hashimoto – znam przynajmniej 3 dziewczyny które mają z tarczyca duże problemy i zajście w ciążę nie przysporzyło im żadnych problemów a sama ciąża również przebiegała prawidłowo. Także chyba to mnie tak uspokajało, że i chyba nam się uda 😉

    Życzę dużo zdrowia i szczęśliwego rozwiązania 😚

  13. Paula says:

    Ja właśnie dowiedziałam się że jestem w ciąży. 2 kreski. Nie spodziewałam się. I szczerze boję się zmian w moim życiu. Pięknie napisane ❤️

    1. subie.mum says:

      To cudowna wiadomość! Wszystkiego dobrego dla Ciebie i maleństwa 🙂

Pozostaw odpowiedź subie.mum Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.